Strona główna
Aktualna wystawa





Kwartalnik Archivolta



Charrette

OSSA

BRYŁA.pl

www.swiatarchitektury.com



Strona główna  /  Wydarzenia  /  Uganda - Architektura Bezdroży

Uganda - Architektura Bezdroży

27.06 - 14.07 2004 Architektura Bezdroży- Uganda

Parę miesięcy temu, znajomy zaproponował wspólną wyprawę do Ugandy. Pomyślałem że przy okazji wdychania słodkiego afrykańskiego powietrza, może to być wspaniała okazja przyjrzeć się architekturze Ugandy, temu jak i z czego ludzie w Afryce budują oraz jak mieszkają.

Choć na wybór kraju w Afryce nie miałem wpływu, Uganda wydała mi się doskonałym miejscem na rozpoczęcie cyklu Architektura Bezdroży nad którym obecnie pracuję wspólnie z FTA. To przecież na jednej z wysp na jeziorze Wiktorii, które stanowi większość południowej granicy Ugandy [fot.00] znaleziono szczątki naszego najstarszego przodka. Rozpocząć przyglądanie się pierwotnym formom architektury od miejsca skąd pochodzimy i skąd człowiek rozpoczął swą wędrówkę na północ wydało mi się dobrym pomysłem, co tylko potwierdziło, bliską mi teorię, że w życiu nie ma przypadków.

Poniżej skrótowa relacja z wyprawy, którą mam zamiar rozwinąć podczas prezentacji slajdów [termin i miejsce już wkrótce na stronach FTA]:

1. Kampala czyli pierwsze wrażenie

Zapach i konsystencja powietrza jakie uderza po wyjściu z samolotu- to pierwsze co zapamiętuję. Mimo 7.30 rano -ciepłe, gęste ale nie lepkie, nie klejące, pachnące. Zapach jest świeży, zniewalająco słodki i wilgotny, przez najbliższe dwa tygodnie będzie nam dane poznawać jego składniki. Kampala -stolica, głośna, hałaśliwa, pulsująca życiem, wszędzie kolorowo poubierani ludzie, trąbiące samochody, rowery, Ze sklepików wysypują się chaotycznie poustawiane pstrokate towary i głośna rytmiczna muzyka. Roznosi się i gryzie zapach smażonych w głębokim oleju samosów [rodzaj pierogów] i czapati [rodzaj naleśnika]. Na rusztach przypiekają się kozie szaszłyki i kolby kukurydzy. Zaskoczenie architektoniczne –w zasięgu kilku minut spaceru od głównego "dworca" [fot.01] dużo ciekawych przykładów dobrej modernistycznej architektury (głównie hotele), przeważnie strasznie zniszczonej bo budowanej jeszcze za czasów kolonialnych, ale wciąż trzymających klasę. Zaokrąglone narożniki, długie pasmowe okna, żaluzje, wyważone proporcje, wysmakowany detal –jest co podziwiać,

2. Bujagali Falls czyli chatki w wioskach nad Nilem

Jako że w Afryce życie duchowe zawsze było stawiane wyżej od cielesnego, Afrykanie -generalnie- zazwyczaj nie przywiązywali zbyt dużej uwagi do trwałości swoich ziemskich siedzib, jakkolwiek nadając im kosmiczne znaczenie. Jest to jednym z powodów tego że nam europejczykom dziedzictwo architektoniczne w Ugandzie wydaje się dosyć skąpe. Inną sprawą jest to że podczas dyktatur Amina i Obote w latach 70-tych i 80-tych oraz licznych wojen, które wówczas przetaczały się przez Ugandę zniszczona została większość budowli mających jakąś wartość a wioski zostały spalone i zrównane z ziemią. Tak więc praktycznie wszystko co oglądamy dziś w Ugandzie zostało zbudowane lub odremontowane w ostatnich 20 latach. Śladem najstarszych prób zapewnienia sobie schronienia są -budowane do dziś, lecz w nieco zmienionej formie- okrągłe chaty. Zaczęto je budować gdy człowiek wyszedł z jaskiń, stając się rolnikiem. Zaczął wtedy potrzebować jakiejś w miarę trwałej bazy, do pilnowania uprawianych roślin i hodowanych zwierząt. Pierwsze chaty powstające na terenie dzisiejszej Ugandy miały kształt stożkowatego namiotu zbudowanego z suchej trawy bądź trzciny, na drewnianym ruszcie z połaciami dachu schodzącymi aż do ziemi. Czasem do wypełniania ścian używano błota. Najlepsze wyobrażenie o tym jak wyglądały, dają niedawno odrestaurowane groby Kasubi [patrz pkt. 5]. Później zaczęto budować je trochę inaczej, tworząc najpierw walcowatą podstawę, a dopiero na niej budując dach. Było to trochę praktyczniejsze bo nie tworzyło martwego pola pomiędzy skośnym dachem a podłożem. Niemniej okrągłe chaty to gatunek wymierający, widoczny głównie w biedniejszych regionach, czasem w większych obejściach, służące wtedy jako pomieszczenie pomocnicze np. kuchnia [fot. 02- chatka w wiosce niedaleko Bujagali Falls -wodospadu u źródeł Nilu w okolicy miasta Jinja. Tym co wyparło okrągłe chaty i co najczęściej widać na wsiach które nie przylegają bezpośrednio do dróg są chaty na rzucie prostokąta tzw. "chaty swahili" [fot. 03, 04- wioski w okolicy miasta Jinja. Zbudowane najczęściej z błota na drewnianym ruszcie i kryte palmowymi liśćmi, suchą trawą bądź -ostatnio coraz częściej- blachą falistą. Patrząc na te wyrastające z ziemi chatki-wyglądające jakby tam stały od początku świata- trudno sobie wyobrazić że na terenie Ugandy pojawiły się dopiero pod koniec XIXw. przywiezione przez osiedlających się tu handlarzy z Azji i Bliskiego Wschodu. Kolejnym stopniem rozwoju po chatkach z ziemi są budowane również na rzucie prostokąta chaty z cegły. I tu rozróżniamy dwa poziomy rozwoju. Pierwszy bliższy naturze- to domy z cegły lepionej z gliniastej ziemi i suszonej na słońcu. Drugi bardziej wyrafinowany -to domy z cegły wypalanej w schodkowo murowanych piecach.

3. Duka czyli architektura drogi

Nad Jeziorem Wiktorii, czy u podnóża gór Ruwenzorii w okolicach Fort Portal, im bliżej drogi tym budownictwo staje się bardziej urozmaicone, pojawiają się sklepiki, warsztaty, małe zakłady usługowe. Im droga ważniejsza tym gęściej. Dostęp do drogi oznacza możliwość przemieszczania się, handlu i wymiany towarów. Przy drogach toczy się życie towarzyskie, można coś zjeść, sprzedać coś znudzonym i wygłodniałym podróżnym. Wiedzieli o tym hindusi, którzy jako pierwsi przybyli tu robić interesy. Przywieźli ze sobą pewien specyficzny rodzaj budynku zwany duka, który odmienił krajobraz Ugandy. W najprostszej formie duka to mały -zazwyczaj murowany- budynek składający się z pomieszczenia z obowiązkową arkadą przed wejściem i skośnym dachem pochylonym do tyłu osłoniętym charakterystyczną schodkową attyką [fot. 05-duka w okolicach Fort Portal]. W pomieszczeniu mieści się sklepik, warsztat krawiecki, knajpka itp. Najczęściej widuje się duki składające się z dwóch albo trzech sklepików. Często za sklepikiem jest też małe patio z którego przechodzi się do pomieszczeń mieszkalnych na zapleczu. Dukę można zobaczyć wszędzie. W miastach bywają solidniejsze- tynkowane, ze zdobioną attyką i z murowanymi słupami niosącymi solidny betonowy dach nad wejściem. Przy drogach raczej prościej -daszek z blachy falistej oparty na cienkich stalowych okrągłych rurach i nieotynkowane ceglane ściany. Im dalej w głąb kraju daszek często jeszcze drewniany oparty na słupkach drewnianych. Czasem -tak jak na przedmieściach stolicy -Kampali- jeszcze biedniej i bardziej prowizorycznie. Przybysze ze wsi, którzy wyjechali do miasta za chlebem, bądź musieli uciekać bo wioski zniszczono za czasów wojen i dyktatur, klecą swoje rozwalające się sklepiki dosłownie z wszystkiego nie wyłączając tektury i palmowych liści.

4. Budadiri czyli architektura wioski górskiej

Chatki po drodze z miasta Mbale do Sipi Falls -wodospadu spod którego wiedzie jeden ze szlaków na Mt Elgon, najwyższy szczyt we wschodniej Ugandzie 4321mnpm -jakby bardziej prymitywne. Więcej drewnianych, okrągłych krytych trawą albo liśćmi bananowca bądź palmy. Im wyżej tym trudniej dostarczyć materiały budowlane i tubylcy są zdani na materiały lokalne, wyrastające z ziemi. Tym lepiej, bo stojące bezpośrednio na brązowo-czerwonej ziemi chatki, zrobione -czy wręcz ulepione- z tej samej ziemi zmieszanej z wodą wyglądają jakby z tej ziemi organicznie wyrastały, Przeszkadza tylko jedno- to samo co na wsiach- ostatnim krzykiem mody i aspiracją mieszkańców okolicznych wiosek jest krycie zrobionych z ziemi i drewna chatek arkuszami ocynkowanej blachy falistej. Jak powiedział nasz przewodnik: blacha jest droga i jest swego rodzaju nobilitacją. Ciekawe...tym bardziej biorąc pod uwagę do jakich temperatur musi nagrzewać się pomieszczenie pod taką blachą. Jedynym zrozumiałym wytłumaczeniem może być większa trwałość takiego dachu. Im wyżej w górę tym chatki jeszcze prostsze. W Budadiri -ostatniej wiosce górskiej miejscowi z radością uprawiają swe skośne poletka. Przemieszczamy się na wysokości około 1800-2500mnpm. Bardzo stromy, miejscami, szlak zdaje się uniemożliwiać jakąkolwiek budowę, ale nie dla tubylców. Nauczeni od dziecka "biegać" po jadalne części bambusa do położonych wysoko gajów bambusowych, przeczą grawitacji zwinnie poruszając się po skośnych ścieżkach z "towarem" na głowach. Znowu wyżej, dziś weszliśmy na około 3500mnpm. Mude Cave Camp –miejsce przepiękne, zaciszne, trochę dzikie, co i raz spowijane chmurami. Dwie drewniane chatki [fot.06] z paleniskami dla tragarzy i przewodników, miejsce do rozbicia namiotów i dwie latryny. Domki z pni bambusa, bo to materiał który jest najbliżej.

5. Groby Kasubi czyli najstarsze zabytki

Uznawane za szczytowe osiągnięcie architektury w tej części Afryki, położone na wzgórzu około 5- km od centrum Kampali, groby Kasubi zostały zbudowane w 1881. Przypadło to na czas gdy na tym terenie -zwanym wtedy Królestwem Bugandy- panował kabaka (król) Mutesa I z plemienia Buganda. Pierwotnym przeznaczeniem Kasubi była siedziba króla lecz już dwa lata później po śmierci Mutesy I, zostały one ustanowione królewską nekropolią. Obecnie w głównym budynku znajdują się groby czterech królów. Właściwie słowo "budynek", nie jest tu najszczęśliwsze, bowiem wygląda to raczej jak skrzyżowanie okrągłej chaty z szałasem i namiotem . Zbudowana na rzucie okręgu o średnicy około 25m główna chata oparta jest na licznych okrągłych drewnianych słupach pokrytych ochronną, cienką jak papier warstwą kory z lokalnego drzewa. Na tym opiera się stożkowy dach upleciony z ubitych liści palmowych i trzciny papirusa przywiązany za pomocą pasków wspomnianej już kory do trzech potężnych belek. Z daleka trzcina na pokryciu wygląda jak nasza strzecha. Wierzchnie pokrycie z trzciny wymienia się co 4 lata. Na osi wejścia do kompleksu schodzący do samej ziemi dach chaty płynnie unosi się formując ocieniony przedsionek wejściowy. Znajdujący się przed wejściem do głównej chaty owalny dziedziniec oflankowany jest mniejszymi chatkami, w których do dziś żyją wdowy, córki i wnuczki królów. Konieczność częstej wymiany pokrycia tłumaczy obrzydliwe pokrycie z blachy falistej. Przy przelotowym pawilonie wejściowym [fot.07] zbudowanym podobnie jak główna chata, ale o połowę mniejszym, dumnie stoi strażnik ubrany w jaskrawo żółty uniform. Zaraz za wejściem kilka jeszcze mniejszych pawilonów-chat pomocniczych, mieszczących małe biuro, sklepik z pamiątkami oraz składzik rytualnych bębnów.

6. Kampala czyli tygiel kulturowy
Na koniec znów wizyta w Kampali, tym razem na trochę dłużej. Mieszanka kulturowa, kipiący tygiel -to pierwsze co przychodzi mi na myśl. Na tle własnych afrykańskich korzeni, wyraźnie zarysowują się wpływy hinduskie, islamskie i kolonialne-brytyjskie. To wszystko razem wymieszane, wzajemnie na siebie wpływa, tworząc zupełnie nową przetworzoną po afrykańsku jakość. Pod wieczór gdy upał trochę zelżeje, na ulice wypływa nieprzerwany potok ludzi który koncentruje się -jak w kotle- w dole miasta, tam gdzie główny targ, dworzec, mnóstwo sklepików i knajp [fot. 08] W tle panorama z największymi biurowcami, bankami, hotelami. W większości w obrzydliwym nijakim stylu, który można zobaczyć wszędzie na świecie. Białe lub kremowe panele aluminium, niebieskawe szklenie fasadowe a nad wejściem szklany daszek -skąd my to znamy?. Bywają biurowce w stylu "enerdowskim" -mimo wszystko-trochę bardziej wyrafinowane, z wytłaczanymi panelami na elewacjach. Zdarzają się też wyjątki, których nie powstydziliby się czołowi hiszpańscy moderniści. Główny budynek Poczty Ugandy z geometrycznym wzorem z fioletowych prostokątów na szczytowych ścianach, i pasmowymi oknami zakrytymi betonowymi "żyletkami", czy Uganda House- bardzo zniszczony -zbudowany wg przykazań Le Corbusiera- kompleks mieszczący biura, mieszkania i restaurację, to te jaśniejsze przykłady współczesnej architektury wielkomiejskiej. Położone na przeciwległych wzgórzach i dominujące nad Kampalą świątynie chrześcijańskie toczą ze sobą trwający już ponad 100 lat bój o wiernych. W zależności od pory dnia i padającego słońca, raz lepiej widoczna jest katolicka katedra Rubaga z dwoma pseudogotyckimi fallicznymi wieżami, kiedy indziej protestancka katedra Namirembe próbująca swoją kopułą podszywać się trochę pod katedrę florencką. W większości europejskich miasteczek można znaleźć ciekawsze kościoły, tak więc nie robią one na mnie wrażenia, może poza jednym -genialnym położeniem na górujących nad miastem wzgórzach. Misjonarze którzy tu kiedyś przybyli wiedzieli co robią. Trochę na uboczu -ale też z dużą siłą oddziaływania- znajdziemy jeszcze dwie ważne świątynie w Kampali. Na pierwszą z nich -hinduską- "nadziewamy" się wjeżdżając do miasta od strony lotniska w Entebbe. I szczerze mówiąc, ta zrobiła na mnie największe wrażenie. Być może spowodowane trochę tym, że się jej w Ugandzie nie spodziewałem, ale przede wszystkim -jak sądzę- urzekły mnie jej dostojne proporcje i zgrabna sylwetka pływająca w zgiełku dzielnicy pełnej małych sklepików [fot. 09]. Druga dała znać o sobie porannym nawoływaniem muezina. Dopiero później błądząc po mieście natknąłem się na bielutki niepozorny meczet górujący nad pobliskim targiem. Zadziwiające -w dobie obecnej nagonki na terrorystów- ale chrześcijanie, muzułmanie, hinduiści mieszkają koło siebie, w jednym mieście, chodzą tymi samymi ulicami i nie robią sobie krzywdy. Może sekret tkwi w specyficznym afrykańskim sposobie podejścia do religii i przekształcaniu ich na swoją modłę?

tekst i fotografie:
Wojciech Przywecki Poznań, sierpień 2004

Zainteresowanym Ugandą, jej architekturą i generalnie Afryką polecam poniższe pozycje z których korzystałem przygotowując się do wyjazdu i pisząc relację:

  • Ugandan Architecture Through the Years -Thom Sanya
  • Mosque architecture in Buganda, Uganda- Timothy Insoll [archnet.com]
  • East Africa- H.Finlay, M.Fitzpatrick, M.Fletcher, N.Ray [lonely planet.com]
  • Kroniki Abisyńskie -Moses Isegawa [Wydawnictwo Słówko]
  • Heban -Ryszard Kapuściński [Czytelnik]

 


Galeria zdjęć:

Powiększ zdjęcie
Powiększ zdjęcie
Powiększ zdjęcie
Powiększ zdjęcie
Powiększ zdjęcie

« powrót




Plebiscyt FTA



Paweł Mysiorek
Witold Zaleski


Newsletter FTA
Informacje na temat działalności FTA, wpisz poniżej swój adres e-mail.



 



rysuj kreatywnie
Wystawy FTA

Chiński Epizod Fotograficzny
Turecka Anatolia
Po drugiej stronie Globu

Wystawy FTA
realizacja: MDmedia